Tag Archives: Opiumathic

Zopiumathyzowani

16 Paźdź

Opiu 1

No i było bardzo fajnie! Choć informacja otrzymana pół godziny przed koncertem, że Michał (Monopium) nie dojedzie nie nastrajała optymistycznie. Zamiast trójki artystów, wystąpiła zatem dwójka – grał tylko Marcin, Maciej robił część wizualną.

Z baterii Rolandów, Yamah  oraz sporej ilości innego sprzętu, jakichś przetworników wyglądających na gitarowe i szklanego słoiczka z metalowymi kuleczkami Marcin wydobywał przeróżne (post)industrialne brzmienia układające się jednak w zupełnie inną całość muzyczną niż u klasyków gatunku. Szumy, maszynowe terkoty, odgłosy przywodzące na myśl mechaniczne (lub elektryczne) świerszcze tworzyły muzykę, która spokojnie wpisywała się w najciekawsze (znane mi) przykłady takich współczesnych niby-powrotów, wykorzystujących brzmieniowy, czy rytmiczny dorobek industrialu, ale w zupełnie innym przekazie. Muzyka tworzona dziś w ten sposób nie ma wywrotowych ambicji klasyków (jak choćby Throbbing Gristle i okolice), jest po prostu ciekawą eksploracją estetyczną, „popem” alternatywnym wobec kodów rocka i medialnej popeliny, „popem” operującym na wysmakowanych (tak, tak) brzmieniach, których kunsztowne połączenia słuchacze potrafią docenić, jak miało to miejsce na Opiumathycznym koncercie, gdzie publiczność zażyczyła sobie bisowania.

Opiu 2

Gdyby porównywać, to muzyka Opiumathic była nieodległa od dokonań Ekoplekza, choć ten ostatni jest bardziej „anegdotyczny”, a ta pierwsza była bardziej „soundscape’owa”, jednak bez niebezpieczeństwa popadania w lichy dark ambient. Takim pejzażem była zwłaszcza pierwsza kompozycja, która mogła zasugerować ambientowe pokrewieństwa, to tutaj właśnie odzywał się ten elektryczny świerszcz. Pętle generujące rytmy w późniejszych utworach przesuwają  skojarzenia może w stronę bardzo dobrej płyty Carter Tutti Void, ale tu jednak z mniejszą motoryką, albo opisywanych kiedyś w notce „wiedźm ze wsi” – IX Tab i Hacker Farm. Te projekty również bazują na wytwarzaniu przez sprzęt analogowy bardzo ciekawych brzmień, ale ważną rolę odgrywa tu budowanie przedziwnych instrumentów.

Motoryczne syki, zawinięte w kółko miarowe dudnienia w stylu hali fabrycznej słyszanej z pewnej odległości – bardzo przyjemne doświadczenie. Cieszyłbym się, gdyby Opiumathic okazał się projektem nie tylko na kilka koncertów, ale na kilka przynajmniej płyt (winylków, kaset…).

Bardzo ciekawie wyglądała oprawa wizualna koncertu. Przyzwyczailiśmy się już do obecności wizualizacji, niekiedy bez wielkiego związku z samą muzyką. Tutaj, ciekawe było wydobycie i wykorzystanie samej sytuacji koncertu jako pewnego zdarzenia… no, cóż, towarzyskiego. Maciej robił polaroidem zdjęcie:

Opiu polaroid

które następnie było wyświetlane rzutnikiem na ekranie, po czym dochodziło do niewidocznych dla publiczności manipulacji, jak się później okazało zdjęcia były przypalane. Całość wytwarzała pewną dynamikę – zdjęcie przechodziło o stanu mglistej bladości po wysycenie i zaciemnienie, a następnie wyrastały w kilu miejscach zniekształcenia i plamy. Fotografie zawierały części widowni, grającego Marcina, a nawet kawałek fotografującego Macieja (z publicznością w tle). Silna interakcja, bo każdy oglądał zniekształcanego (i przypalanego) siebie i sąsiadów. Gra z widownią, choć pośrednia była więc silna.

Świetny koncert, ciekawe wydarzenie. Marcin obiecał wrzucić jakieś muzyczne fragmenty w odmęty sieciowe, jak tylko pojawi się coś więcej niż ten urywek, który wstawiałem w poprzednim wpisie, na pewno zalinkuję.

A jeszcze fotorelację z koncertu i spotkań późniejszych można znaleźć TU.

Reklamy

Opiumatyczne koncerty

8 Paźdź

Nowy sezon kulturalny startuje, czyt. wracają koncerty w „Domu Muz”. Na  które zapraszam i namawiam, bo artystycznie zawsze są bardzo dobre lub jeszcze lepsze, kameralna atmosfera sali jest bardzo przyjazna dla delektowania się muzyką, a nagłośnienie takie, że słucha się z przyjemnością i nic nie odciąga od rzeczy zasadniczych.

Poniżej cytuję, co Ziemowit rozsyłał na temat koncertu, który odbędzie się w najbliższy czwartek:

„10.10.2013 r. (czwartek) godz. 20:00
OPIUMATHIC i Michał Majcher, IN MEMORIAŁ

IN MEMORIAM – realizacja autorstwa OPIUMATHIC i Macieja Sypniewskiego
składa się z koncertu i instalacji fotograficznej. Wspólnym
mianownikiem działań wykorzystujących dźwięk i obraz jest próba
uchwycenia ,,śladów pamięci”, momentów wyłaniania się i zatracania
sensów i znaczeń informacji, której nośniki poddawane zostają
manipulacji, rekombinacji, degradacji (także fizycznej).
Instrumentarium wykorzystane w realizacji obejmuje m.in.: aparaty typu
polaroid, projektory video, samplery, modulatory, procesory dźwięku,
mikrofony.
OPIUMATHIC – duet: Michał Majcher (głos, preparacje), Marcin
Olejniczak (preparacje i modulacje, intuicyjne programowanie),
wykonawcy odnoszący się w swoich realizacjach do dokonań twórców z
obszaru nurtów: postindustrial, muzyka konkretna, power electronics. W
swej działalności bazują na improwizacji, próbach dekonstrukcji i
rekonstrukcji dźwięku (z uwzględnieniem głosu ludzkiego i audiosfery
codzienności).  Aktualne muzyczne spotkania duetu koncentrują się na
elektroakustycznych poszukiwaniach środków wyrazu. Ostatnie realizacje
OPIUMATHIC to: ,,Voice Circus” (podczas ,,Permutacji” – CKiS w
Koninie, 2012), koncert (podczas ,,Restytucji” – CKiS w Koninie,
2013), koncert (w ramach cyklu ,,In Progress” – CSW ,,Łaźnia” w
Gdańsku).

Michał Majcher – mieszka w Płocku, indywidualne projekty realizuje
jako Monopium (płyta ,,Mesmerized” wydana przez Beast of Prey, ,,The
goat and the dead horses’circus” ukazała się nakładem wydawnictwa
Zoharum), jest także członkiem zespołu Schröttersburg. Współpracuje z
niezależnymi czasopismami, m.in.: Die Leere, Apostazja, Hard Art.

Marcin Olejniczak – mieszka w Koninie, od 1996 roku realizuje projekty
intermedialne, koncertuje.

Maciej Sypniewski – mieszka w Koninie gdzie prowadzi najstarszy w
mieście zakład fotograficzny. Realizuje akcje fotograficzne,
organizuje warsztaty, prowadzi wykłady (m.in. w ramach cyklu ,,Rozmowy
o fotografii” – CKiS w Koninie), jest uczestnikiem wystaw
indywidualnych i zbiorowych. Ostatnia prezentacja: ,,Wiatr wieje tam,
gdzie chce” (instalacja intermedialna – PWSZ w Koninie, 2013 –
wspólnie z M. Olejniczakiem).
Wstęp wolny

https://www.facebook.com/events/515812615176132/

Tak się teraz kręci gałkami:

I jeszcze spokrewnione Monopium, o którym wcześniej pisałem: