Tag Archives: Lech Janerka

Czarna zombija / czas nas omija

3 List

Pewna osoba mówi słysząc „Bez kolacji”: „jaka głupia piosenka!”. Nie wie, że ląduje przy tym w niezłym towarzystwie – politycznego cenzora. Na swój sposób, to niezwykle odświeżające, pomyśleć sobie, że nie trzeba patroszyć zwierząt, czy samobójczo skakać na białe prześcieradło, żeby artystycznie wywołać sprzeciw i stać się czynnikiem podejrzanym politycznie. Wystarczy zaśpiewać „ja bez kolacji nie chcę spać”.

Janerka na tej płycie jest w znakomitej formie. Po szaleństwach płyty Klausa Mitffocha, jego pierwsza solowa, „Historia podwodna” zdawała się poważniejsza, miejscami ponura („Tryki na start”, czy „Historia podwodna”). Utworów było mniej, słuchało się inaczej. Na „Piosenkach” wraca do krótkich, szybkich uderzeń i czyni to tak, że ma się wrażenie, że aż lewituje z nadmiaru energii i pomysłów. Niezależenie od tego, czy lekki, skośny absurd faktycznie wyłania się w wesołych piosenkach („Wyga będzie uczył swych agentów…”), czy pozostaje daleko w tle we fragmentach poważniejszych („Urodziny”, „Bomb”). Właściwie, wszystkie piosenki na „Piosenkach” to skończone przeboje, z „Bez kolacji” jako przebojem przebojów.

A jak słucham „Paragwaju” to ciągle słyszę „czarna zombija”, a nie „czas nas omija”. Widocznie Janerkowa zręczność językowa i ów lekki absurd udzielają się słuchaczowi. A może naprawdę jest „czarna zombija”?

Reklamy