Tag Archives: Artur Maćkowiak

Król Artur

29 Gru

Właściwie, jak już wycisnę ostatnio jakiś tzw. czas wolny, to siedzę nad książką, której została mi ostatnia część do napisania. A dokładniej rzecz biorąc, nad Spinozą… Szkoda mi jednak, żeby zwłaszcza anonsowany koncert Arturowy uciekł bez notki, a czas pędzi nieubłaganie, więc i wrażenia się rozmazują.

W skrócie – świetny. Artur mówił – w rozmowach (np. tu), a także w trakcie koncertu, że muzyka na solowej płycie powstała z doświadczenia odcięcia się od kontaktów z innymi i estetycznego samozatonięcia. Jeśli tak było w istocie, życzyłbym sobie jako słuchacz, więcej takich samozatonięć, a najlepiej przyznawania na nie stosownych stypendiów.

Fascynujące było obserwowanie, jak muzyka jest tworzona, w jaki sposób powstają kolejne pętle, tworzące następnie warstwy, jak zmieniają się brzmienia i jak to wszystko pięknie gra razem. Muzycznie: nie pamiętam, kiedy słuchałem ostatnio tak przyjemnej muzyki. Znakomite melodie, bardzo ciekawe brzmienia, trochę wszystko przybrudzone i zero banalności. Podobnie jest na płycie, tyle, że słuchanie w domu oczyszcza jeszcze brzmienia, więc wydobędzie się więcej. Chociaż, uczciwie – nagłośnienie i akustyka sali w „Domu Muz” są niezwykle przyjazne dla użytkownika.

Ucieszyłem się bardzo, że są płyty do nabycia, bo i fajnie posłuchać potem tego w domu, ale fajnie też jakoś po koncercie zagłosować nogami i portfelem, że słuchało się super. Dotarłem do domu, buty off, siadłem i z marszu przesłuchałem jednej płyty (solowej – „Take Away”), i zaraz po niej pół „Duluoz Legend” nagranej z Tomaszem Pawlickim. Dopiero jak poziom głodu zagroził mi omdleniem, a tym samym niemożnością dalszego słuchania, popędziłem coś zjeść. Następnego dnia słuchałem „Take Away” trzy razy pod rząd. Jak dla mnie, jedna z najlepszych płyt roku. Polecana na wszelkie stany ducha odznaczające się, jak mówi Spinoza, obniżeniem mocy, czy doskonałości. Po przesłuchaniu wzrost doskonałości gwarantowany, kurację warto powtarzać.

Ku mojej przyjemności, zobaczyłem, że wszystkie płyty, które kupiłem, można posłuchać na bandcampie. Artyści dzielący się swoją muzyką w ten sposób (czy inny, analogiczny) zyskują sobie moją sympatię (i szansę na zakupy). Może w przyszłym roku pozbieram się i przygotuję wpis o politycznym znaczeniu takich działań.

I coś dla tych, co chcą słuchać:

http://noelpleszynskimackowiak.bandcamp.com/album/take-away

PS Ziemowit, fantastyczne zamknięcie roku!

Reklamy

koncerty wciąż

4 Gru

Maćkowiak - koncert

Niezmordowany Ziemowit zagęścił nam grudzień. Jeszcze nie przestał kręcić się gramofon po ostatnim koncercie i rzutnk na folie jeszcze nie wystygł, a tu już następny (znów poniżej cytuję informacje rozsyłane przez Ziemka):

zapraszam na koncert Artura Maćkowiaka znanego z kilku naprawdę
fajnych zespołów i dobrych płyt!

Info:

Artur Maćkowiak – koncert
Muzyk, performer, animator kultury alternatywnej. Działa na rynku
muzycznym od ponad 15 lat. Muzyk zespołów SOMETHING LIKE ELVIS i POTTY
UMBRELLA, z którymi nagrał pięć płyt. Koncertował niemal we wszystkich
państwach Europy oraz w Kanadzie i USA.
Od trzech lat rozwija się też indywidualnie, komponując własną muzykę
z pogranicza eksperymentu i improwizacji, z elementami słowiańskiej
melodyki i wrażliwości. Do wspólnego grania zaprasza muzyków z
odmiennych stylistyk muzycznych, a czasami nawet „niemuzyków”. W
2011r. ukazały się dwa wydawnictwa z jego udziałem: płyta „POT ONE
TEA” nagrana przez Maćkowiaka z artystami wizualnymi – Ann Noel i
Grzegorzem Pleszyńskim oraz „THE DULUOZ LEGEND” nagrana w duecie z
Tomaszem Pawlickim (m.in. Ecstasy Project, Maestro Trytony).

W tym samym roku powstały nagrania zespołu INNERCITY ENSEMBLE, w skład
którego wchodzą również muzycy zespołów: ED WOOD, HATI, GROBBING
THRISTLE, JACHNA/BUHL. Debiutancka płyta INNERCITY ENSEMBLE „Katahdin”
ukazała się w październiku 2012r.

Maćkowiakowi zdarza się również komponować muzykę filmową. Ma na swoim
koncie skomponowanie muzyki do pięciu filmów.

Odpowiedzialny za organizację festiwali: IF YOU SAY SO… FESTIVAL
oraz FONOMO Music & Film Festival.

Założyciel Wet Music Records, gdzie ukazują się nagrania projektów z
jego udziałem.

„Płyta „TAKE AWAY” jest najbardziej osobistą płytą, jaką udało mi się
nagrać. Jest wynikiem spotkania z samym sobą. Muzyka w ramach
wszystkich wcześniejszych projektów była rezultatem współpracy z
osobami, z którymi w danym czasie miałem okazję grać. Wspólne
tworzenie muzyki to duża przyjemność. Chciałem jednak sprawdzić, jak
działa sytuacja, w której tego wzajemnego oddziaływania nie ma. Gdzie
jest się zdanym na samego sobie, ale też nie ma potrzeby szukania
kompromisów, czy spełniania oczekiwań. Chciałem odnaleźć w sobie
przyjemność ze zwykłego grania na instrumencie, gdzie niekoniecznie
musi pojawić się jakiś założony efekt. Zarejestrowałem dźwięki, które
w tym konretnym czasie i  okolicznościach byłem w stanie z siebie
wygenerować. Nie wiem, czy to, co powstało jest fajne i nawet
niespecjalnie ma to dla mnie znaczenie. Najważniejszy był dla mnie
czas, kiedy ta muzyka powstawała. Dzięki niej dowiedziałem się o sobie
czegoś nowego.”
http://www.wetmusic.pl/

Dom Muz ul. Podmurna 1/3
7 grudnia (piątek) godz. 20:00
Bilety: 7 zł

Wpadajcie!

z.

 

Moje PS:

ostatnio ktoś pytał mnie, czy wiem, jaki będzie ten koncert. Tego oczywiście nie wiem, ale poniżej coś do posłuchania i zmniejszenia niewiedzy: