Archive | Styczeń, 2014

Uśmiechając się wciąż, choć nic nowego się nie wali

22 Sty

Tę płytę można zaliczyć do tzw. „wielkich nieobecnych” podsumowań muzycznych zeszłego roku. Nie pamiętam już, czy rok temu, czy dwa, studiując Wire’owską pięćdziesiątkę, przyszło mi do głowy, że w redakcji chyba nastąpiła jakaś pokoleniowa zmiana warty, bo nagle z poznikali artyści tworzący od dłuższego już czasu, zasłużeni, niemniej ciągle oferujący coś ciekawego. Poznikali zarówno z ogólnego zestawienia, jak i zestawień szufladkowych. W oczy rzucił mi się brak Fausta, Nurse With Wound, Six Organs of Admittance, Muslimgauze, o którego specyficznej obecnej nieobecności nawet już tutaj pisałem. Teraz do tej niepełnej listy, trzeba dorzucić płytę Teho Teardo i Blixy Bargelda.

Teho Blixa 1

Rozczarowuje przedłużające się milczenie Einstuerzende Neubauten, wszak od płyt „Jewels” i „Strategies… IV” kilka ładnych lat minęło. Niemniej muzycy tego zespołu, przynajmniej niektórzy, pozostają aktywni poza macierzystą grupą.  Alexander Hacke przyłączył się do reaktywowanego Crime & The City Solution

oraz brał udział w nagrywaniu płyty włoskiego zespołu Aedi.

Blixa Bargeld zaś najpierw wydał ciekawą płytę z Alvą Noto, a w zeszłym roku właśnie sygnował z Teho Teardo „Still Smiling”.

Płyta oczywiście w żadnej mierze nie nawiązuje do hałaśliwo-blaszanej części dorobku EN, a jednak jest w niej znacznie więcej ducha tej formacji niż było na wydawnictwie Blixy i Alvy Noto. Bargeld wciela się tu w lirycznego szansonistę, ale czyni to w niezwykle uroczy i wciągający sposób. Wraz z Teardo stworzyli fantastyczne tło dla Blixowego głosu i sposobu śpiewania.

Teho Blixa 3

Płyta niesie wrażenie pewnej lekkości. Wydaje się, że wszystko się na niej udaje tak, jak powinno. Obaj potrafią zagrać i ciszą, i mocnymi wejściami, muzyka bywa liryczna i dosadna. Dostajemy awangardyzujące smaczki, ale i chwytliwą melodyjność. Blixa śpiewa po angielsku, po niemiecku i po włosku, a kłopoty z przechodzeniem między językami są stematyzowane w pierwszym utworze (śpiewanym po włosku i niemiecku).

I we wszystkich tych formach brzmi świetnie.

Teho Blixa cd

Wisienką na torcie jest zaśpiewanie piosenki „Alone with the Moon” Martina Jacquesa z Tiger Lillies.

Są też inne smaczki. Do odkrycia dla ciekawskich…

Teho Blixa 2

Płyta na otarcie łez, że minął kolejny rok bez nowych walących się nowych budowli, ale płyta, która faktycznie pozwala uśmiechać się wciąż.

Teho Blixa 4

Elektrodycea

16 Sty

P1040581

Tak się jakoś złożyło, że płytę Krojca „Kid ’78” kupiłem dosłownie kilka dni przed tym jak został wydany „Pirx”. W praktyce więc obie poznawałem niemal równocześnie. Coś jak jeden album dwupłytowy.

Podoba mi się Krojcowy pomysł koncept-albumów. Chociaż odbiór tych płyt jest dla mnie pewnym wyzwaniem. Tematy przewodnie także są dla mnie frapujące, ale Krojcowe realizacje w ogóle nie mają punktu styku z moimi wyobrażeniami (fantazmatami) czy to lat osiemdziesiątych („Kid’78”), czy opowiadań o Pirxie. Zarówno w jednym, jak i w drugim wypadku raczej widziałbym więcej miękkich, ciepłych brzmień, zwłaszcza na tej późniejszej płycie – dużo elektroniki analogowej (banały, ha?). Krojc idzie jednak swoją ścieżką i jego płyty mają wyostrzone brzmienia i mocno wyeksponowaną warstwę rytmiczną. Co ciekawe, nawet na wyostrzonym i rozjaśnionym sprzęcie brzmią dobrze i wciągająco.

Krojc - Kid 2

Słuchanie jest więc wyzwaniem. Muzyka nie przywodzi mi na myśl obrazów Pirxa w kosmosie, w rakiecie, czy gdzie tam być może. Jednocześnie, jest intrygująca i wciągająca. Od pierwszych dźwięków „Pirx” uwodzi również fantastyczną przestrzennością.

Krojc-Pirx 2

Krojc dość chętnie i z wyczuciem przełamuje sterylną elektronikę samplami głosów odsyłającymi do kosmicznych zdarzeń. W ten sposób głos z „Terminusa I” przechodzi w wygrywany niczym wołanie o pomoc kodem Morse’a motyw melodyczny otwierający „Terminusa II”.

[Poniżej „Pirx” wydany w gustowny, blaszanym pudełku, okładką płyty jest zaś nadruk na wieczku.]

Krojc-Pirx 1

Znaczna część brzmień na obu płytach przywodzi na myśl muzykę ze starych komputerów z lat osiemdziesiątych (jest więc powiązanie), co na „Kidzie ’78” jest efektem przez artystę zamierzonym i wypracowanym na poziomie sprzętu, którym posługiwał się przy nagrywaniu płyty.

Krojc-Pirx cd

W „Odruchu warunkowym” (wracając do „Pirxa”) słychać (chyba) zaś normalną perkusję, ale bardzo dobra realizacja płyty powoduje, że wszystkie brzmienia stopiły się ze sobą w jedną całość. Nie ma więc cięcia między brzmieniami.Więcej nawet, obie płyty są wysmakowane pod tym względem i śledzenie rozmaitych brzmień równoległych ścieżek jest bardzo ciekawe.

Gdzieś na sieci znalazłem utyskiwania na nudnawe momenty na „Kidzie ’78”, z czym się zupełnie nie zgadzam. Zbyt dużo dzieje się właśnie w brzmieniach, które artysta wycyzelował. Mogę sobie wyobrazić takie przynudzenie przy słuchaniu np. w mp3, z komputera, pośród szumu wentylatora i innych odgłosów życia z muzyką schowaną w tle. Wtedy, faktycznie pozostaje dość monotonne stukanie.

Krojc - Kid 3

Sam „Odruch warunkowy” stanowi dość leniwe dojście do dynamicznego „Polowania” z szybszym tempem i rosnącym napięciem. Utwór prowadzi słuchacza niczym scena akcji z filmu sensacyjnego. „Polowanie” również zaczyna się od głosów, tym razem brzmi to jak nawoływanie się przez radio.

Dziewiąte na płycie „Opowiadanie Pirxa” zaczyna się od znakomitego, rwanego motywu melodycznego (chyba) z programu „W starym kinie”, dalej rozwijanego, któremu towarzyszy powtarzane „mołodiec”. I znów orgia brzmieniowa – dochodzą pięknie wybrzmiewające blaszane uderzenia i dub-stepowo zawodzący wyższy bas. A to tylko część tego bogactwa, bo przy jednym słuchaniu nie sposób uchwycić wszystkich elementów.

Krojc-Pirx 3

„Brown, czy wierzy pan w Boga?” i odpowiedź „To nie należy do moich obowiązków.” To początek „Rozprawy”, która powtarzanym basem sunie, jakby coś się czaiło, basem, dodajmy, zanurzonym oczywiście we wszechobecnych szybkich rytmach i piknięciach ni to uszkodzonej maszyny, ni to powykręcanego Morse’a.

Na swój prywatny sposób nie zgadzając się z wizją artystyczną Krojca, doceniam ją, a estetyczne zderzenia wynikające ze słuchania „Kida ’78” i „Pirxa” dają sporo radości. Oczywiście, każdy ma swoje skojarzenia i nie zawsze muszą się one zazębić. Świat brzmieniowy „Pirxa” z jego ciągłym ADHD drobnych dźwięków, intensywnością  mikro-żyć elektrycznych pchełek, różnorodnością i nierzadkimi skojarzeniami ze Spectrum, Atari i Commodorem bardziej przywodzi mi na myśl postrzeloną, barokową intensywność robociego życia z „Bajek robotów” niż historie szacownego pilota statków kosmicznych. Swoją drogą, wideo do „Polowania” te komputerowe skojarzenia wzmacnia. Jak dla mnie, to kolejna płyta należąca do najlepszych wydawnictw minionego już roku.

Krojc - Kid cd

I jeszcze drobna nota uzupełniająca: właśnie znalazłem informacje na sieci, że płyta jest z grudnia 2012. A ja pamiętam, że dostępna była dopiero w 2013. Może się mylę? I jakoś nie mogę znaleźć informacji o dacie wydania we wkładce. Może to tak jak z wieloma książkami – data wydania to jedno, a faktyczna obecność i dostępność w świecie to drugie. No, trudno, będzie najwyżej, że w moim prywatnym kalendarzu to płyta z 2013. I już!

PS Napisałem zręby notki i już jestem za bardzo zmęczony, żeby dalej pisać. Ale nie mam ochoty kłaść się spać, bo mnie teraz wciągnął „Kid ’78” i jakoś tak niesporo przerywać…