Archiwum | Lipiec, 2012

Reedycje, reaktywacje

22 Lip

Okres po zakończeniu zajęć tradycyjnie zapracowany niemiłosiernie i od czasu konferencyjnego wyjazdu blog przeszedł w stan hibernacji. A im dłużej hibernacja trwała, tym ciężej było zrobić restart, bo nadal nie było kiedy przygotować dłuższej notki. W końcu uznałem, że trzeba krótką.

A jest o czym. W międzyczasie pojawiło się kilka spektakularnych i bardzo ważnych reedycji. Dziś o jednej, najpierw lołfajowy obrazek:

Zespół ten miał właściwie dwa starty, oba fascynujące. Pierwszy z Lechem Janerką. Drugi już bez, w 1988 roku. Wtedy płyta wyszła na winylu, więc teraz po raz pierwszy za sprawą RityBaum na cd-ku. Można sobie wyobrażać, że mógł to być taki niby Pink Floyd – najpierw zespół z wizjonerskim liderem, a później zespół odrodzony, inny, ale równie fascynujący. „Mordoplan”, gdy został wydany, spotkał się ze skrajnymi reakcjami w prasie muzycznej – zarobił jednocześnie maksymalną ocenę, jak i najniższą. Przypuszczam – a nie pamiętam – że maks dostał w „Magazynie Muzycznym”, a min w „Rock N Rollu”. I jakoś mi się wydaje, że to drugie czasopismo było raczej nastawione na post hard rock, fascynując się raczej Gunsami, czy innymi herosami gitar wpiętymi w tradycję Led Zeppelin i Black Sabbath.

„Mordoplan” jest płytą osobną brzmieniowo, jak dla mnie to nawet nie nowa fala, ale post nowa fala. Z jednej strony mamy nowofalową sekcję, ale z drugiej,  bardzo ciekawe brzmienia przypominające nieco King Crimson z okresu „Discipline” i „Beat”. Klimat jest bardzo niejednoznaczny. Fragmenty komiczne czy surrealistyczne (chrząkanie świń w „Ze wsi do miast”, czy śpiewająca salmonella w „Ostatnich wakacjach” ) sąsiadują z powagą i egzystencjalnym angstem („Obłudni idole”, „Tife tife”). Bez zadęcia. Świetnie zagrane, fantastycznie zaśpiewane. Szkoda, oj szkoda, że później zespół się rozpadł.

I coś do posłuchania:

Jeszcze dwie inne ważne reedycje pojawiły się mniej więcej w tym samym czasie: Variete „Bydgoszcz 1986” oraz „Piosenki” Lecha Janerki. W najbliższym czasie szykuje się też kilka świetnych (mam nadzieję) wydawnictw: Swans, Laetitia Sadier, Edward Ka-Spel, One Ensemble… Ale o tym innym razem.